- Cześć Van, co u ciebie? -odebrała Jess
- Hejka! Wszystko spoko, masz dziś czas? - zapytałam
- Jestem dzisiaj wolna - powiedziała
- To świetnie! Chciałabyś przejechać się rowerami? - odpowiedziałam
- Jasne! To umówmy się tak za 15 minut pod twoim domem - powiedziała
- Okej, czekam na ciebie - odparłam rozłączając się
Miałam jeszcze bardzo dużo czasu więc posprzątałam pokój i pobiegłam do ogródka po rower. Z małej kieszonki w rowerze wyjęłam klucz i odpięłam rower przyczepiony do lampy. Wyprowadziłam rower poza ogród i zamknęłam furtkę za sobą. Podjechałam do wejściowych drzwi biorąc z koszyka moje czarne okulary przeciwsłoneczne oraz klucze w nim zawarte. Zamknęłam drzwi, a klucze które trzymałam w ręku wsadziłam wraz z tymi od zaczepki roweru do kieszonki przypiętej w pojeździe. Z oddali widziałam Jess, która próbowała zadzwonić do mnie trzymając kierownicę jedną ręką. Pomachałam jej by zobaczyła, że dzwonić nie trzeba. Zobaczyła mnie i wsadziła telefon do torebki, która była w koszyku przed kierownicą roweru. Usiadłam na siodełko, a moją małą torebkę gdzie trzymałam telefon zawiesiłam przez głowę na lewe ramię. Ruszyłyśmy z pod mojego domu i udałyśmy się na ulicę gdzie naprawdę sklepy z ubraniami, dodatkami oraz kosmetykami stały obok siebie. To nie ja chciałam tam jechać lecz Jessica ale nie odmówiłam jej, nie znałam tam drogi więc moja przyjaciółka prowadziła mnie przez długą drogę od miejsca mojego zamieszkania. Byłam już lekko zmęczona pedałowaniem pod górkę ale gdy Jess powiedziała, że jesteśmy blisko celu więc nie poddałam się. Zeszłyśmy z rowerów i przyczepiłyśmy je do stojaków pod sklepem z biżuterią. Wchodząc do sklepu powitała nas miła pracowniczka i dała małe koszyczki gdzie miałyśmy wsadzić to co nam się spodoba. Podziękowałyśmy i odeszłyśmy w inne strony. Ja patrzyłam na piękne bransoletki, poprosiłam jedną panią zza lady aby pokazała mi tą która akurat mi się spodobała. Włożyłam ją ostrożnie na rękę, pasowała idealnie ale jej cena nie była zadowalająca. Odłożyłam ją i podeszłam do Jess, może ona znalazła coś co też mi się spodoba. Spojrzałam na Jess która stała przed pracownicą i przymierzała jedną z naszyjników z których można dać drugą taką samą osobie, którą się kocha. Ona była naprawdę śliczna, postanowiłam, że włożę drugą część na szyję. Wyglądałyśmy idealnie z tymi naszyjnikami.
- Są obłędne - powiedziała Jessica przeglądając się w lusterku
- Niesamowite - odpowiedziałam
- Może kupimy je? - zapytała uśmiechając się
Nie wiem czy mój portfel też by się uśmiechał na widok ceny tego naszyjnika.
- A ile kosztują? - odparłam ale nie odwzajemniłam uśmiechu
- 135£ - odpowiedziała - Są idealne - dodała
Takie idealne i tanie? To musiało być przeznaczenie, nic nie powiedziałam i od razu pociągnęłam Jess za rękę do kasy. Zapłaciłyśmy, a kasjerka zaproponowała nam zapakowanie do pudełeczek. Odmówiłyśmy i wolałyśmy już je nosić. Przed wyjściem miła pracownica którą spotkałyśmy przed kupieniem powiedziała, że te naszyjniki łączą się za pomocą magnesu. Uśmiechnęłyśmy się i wsiadłyśmy na roweru jadąc do sklepu spożywczego. Musiałam kupić coś na obiad, upiłam łososia norweskiego. Wychodząc ze sklepu usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a z mojej torebki którą miałam na ramieniu. Odłożyłam zakupy do koszyka w rowerze i wzięłam do ręki telefon, był to sms od mamy "Córeczko musisz jak najszybciej wrócić do domu, pilne". Nie wiedziałam o co chodzi mojej mamie ale zrobiłam to o co prosiła. Jessica pomogła mi z zakupami i jego sortowaniu w kuchni. Przeprosiłam na chwilkę Jess po czym podeszła do mnie mama która miała czerwone oczy od płakania.
- O co chodzi? Czemu płaczesz? - zapytałam wystraszona
- Córeczko, wykryto u mnie raka płuc - odparła, a jej łzy leciały po policzkach strumieniami
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
Rozdział 1 za mną :) I jak podoba wam się
nowy wygląd bloga? Mi osobiście strasznie! Rozdziały będą dodawane w każdą
sobotę. kontakt ze mną: twitter.com/angelsniall
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz