sobota, 12 lipca 2014

rozdział 3



*Oczami Seleny*
Obudziłam się z wielkim bólem karku. Zapomniałam wziąć ze sobą poduszki więc spałam na żakiecie który niezbyt był wygodny. Wyłączyłam budzik w telefonie i zadzwoniłam do mojej ciotki. Czekałam dwa sygnały aż w końcu odebrała.
- Cześć gdzie jesteś? – zapytała ciocia
- Hej, zostało jeszcze kilka minut więc zadzwonię jak będę lądować – odpowiedziałam
- Okej to czekam na twój telefon – odparła
Rozłączyłam się po czym włączyłam wifi u siebie na telefonie i weszłam na twittera. Zaczęłam pisać z kilkoma osobami na twitterze. Poznałam kilka osób, w tym nawet niektórych znajomych z tego samego miasta do którego właśnie lecę. Kilka minut później słyszałam głos pilota oznajmującego iż już lądujemy. Nie rozumiałam go za bardzo gdyż ludzie w samolocie w ostatniej chwili byli naprawdę głośni. Zapakowałam do swojej torby blazer oraz wodę. Wstałam z miejsca i skierowałam się po swój bagaż. Odbierając walizkę spróbowałam jedną ręką zadzwonić do ciotki ze zdziwieniem udało mi się to. Puściłam tylko sygnał ale mam nadzieję, że to wystarczy. Podeszłam do punktu informacyjnego czekając na rodzinę. Stojąc oparta o ladę zajrzałam do mojej torebki w celu znalezienia słuchawek do telefonu. Rozplątując słuchawki zobaczyłam kątem oka moją ciocię oraz wujka. Słuchawki włożyłam do kieszeni i ciągnąć mój bagaż szłam w ich stronę.
- Witaj Vanesso, świetnie wyglądasz – powiedział wujek obejmując mnie
- Cześć, dziękuje – odpowiedziałam
-Witaj – odparła ciotka przytulając mnie
- Hej – odwzajemniłam objęcie
- Cała nasza rodzina czeka na ciebie – powiedział mężczyzna
Nic nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się. Wyszliśmy na zewnątrz by wsiąść do auta. Niestety pogoda nie była taką którą oczekiwałam, zaczął padać deszcz. Nie miałam przy sobie parasolki więc zmokłam dochodząc do samochodu stojącego kilka metrów od lotniska. Wsadziłam walizkę do bagażnika i wsiadłam na tyły auta. Do mnie dołączyła ciotka z wujkiem. Ruszyliśmy z miejsca i mijaliśmy osiedlowe sklepy oraz deszczowe uliczki. Wyjęłam z moich obcisłych spodni lekko poplączone słuchawki, wpięłam kabel do telefonu i włożyłam do ucha. Pierwszą piosenką na play liście była „Lana Del Rey- Dark Paradise”. Muszę powiedzieć, że ta piosenka jest naprawdę świetna! Mogłabym ją słuchać do końca swojego życia. W połowie piosenki zauważyłam, że już jesteśmy na miejscu. Nie wyjęłam słuchawek z uszu do końca piosenki. Podeszłam do bagażnika biorąc mój neseser*. Weszłam do dużego domu blisko miasta. Ostawiłam teczkę na bok oraz telefon wraz z zatyczkami. Zdjęłam buty i weszłam do domu. Na dole było dość głośno. Postawiłam krok w salonie i od razu zostałam powitana przez ładną dziewczynę w brązowych włosach.
- Cześć, jestem Sophia – powiedziała zielonooka nieznajoma
- Hej, jestem Vanessa – odpowiedziałam uśmiechając się
- Miło Cię poznać Van, mogę tak do ciebie mówić? – zapytała odwzajemniając uśmiech
- Pewnie – odparłam
Przejrzałam dom dookoła i wydawał się większy niż z zewnątrz. W kuchni był niewielki bałagan ale to nie sprawiało problemu. W salonie siedziała 2 chłopców i jedna dziewczyna. Sophia dołączyła do nich więc było ich razem 4. Ciotka zaprowadziła mnie na górę by pokazać mój pokój. Wujek zaniósł mój bagaż na górę i postawił przy szafie w moim pokoju. Pokój jest piękny, był naprawdę podobny do mojego w Miami. Czułam się tu jak u siebie. Rzuciłam torebkę w kąt i położyłam się na łóżku twarzą do okna patrząc w ciemne niebo. Od razu co zrobiłam gdy wstałam to rozpakowałam się. Zdjęcie moje oraz mamy było na wierzchu więc postawiłam je na biurku. Resztę rzeczy wkładałam do szafek w biurku lub do szafy naprzeciwko łóżka. Po rozpakowaniu się zeszłam na dół poznać resztę domowników. Stanęłam na środku domu patrząc się w osoby siedzące na kanapie. Brązowooki mulat wstał wraz z niebieskooką blondynką przywitać się ze mną.
- Cześć jestem Zayn, a to jest moja dziewczyna Perrie – powiedział brunet
- Miło was poznać, jestem Vanessa – odpowiedziałam
- Mieszkacie tutaj? – dodałam
- Nie, jesteśmy tutaj w odwiedziny. Mieszkamy niedaleko – odparł Zayn
- Przychodzimy tutaj czasami gdy Liam jest sam i chce abyśmy dotrzymali mu towarzystwa – powiedziała Perrie
- O to fajnie – odparłam
- Robi się już późno, lepiej pójdziemy – powiedziała Pezz
- Miło było cię poznać Van – powiedział chłopak obejmując dziewczynę w talii zbliżając się do drzwi wyjściowych.
- Mi was też – odpowiedziałam cicho
Podeszłam do wielkiej sofy i usiadłam na niej opierając się o dwie poduszki. Od razu przysunęła się do mnie Soph.
- Jesteś naprawdę miła, może chcesz gdzieś jutro wyjść? – zapytała uśmiechając się
- Jasne, będzie to takie oprowadzenie mnie po Londynie – odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech
- Dokładnie – odparła wtulając się do chłopaka siedzącego za nią
- Cześć jestem Liam, jestem twoim bratem ciotecznym – powiedział chłopak
- Hej, jak już wiesz jestem Vanessa – odpowiedziałam
- Moja ciotka dużo mi o tobie opowiadała – odparł
- To miłe, a teraz jeśli mogę was przeprosić jestem trochę zmęczona wiec pójdę do siebie – powiedziałam
- Dobranoc – powiedzieli oboje
- Dobranoc – odparłam
Poszłam na górę wyjąć z szafy krótkie szorty oraz koszulkę do spania. Weszłam do toalety i umyłam się po podróży. Odświeżona oraz wysuszona ubrałam się w przygotowane ciuchy i umyłam zęby. Wróciłam do swojego pokoju odkrywając koc z łóżka i składając go na krześle. Podłączyłam telefon do ładowania oraz otworzyłam nad sobą okno, ponieważ było mi gorąco w samym pomieszczeniu. Położyłam głowę na poduszce i odkryłam lekko swoje ciało kołdrą. Zamknęłam oczy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

CZYTASZ-KOMENTUJESZ  
Rozdział 3 za mną :) Rozdziały będą dodawane w każdą sobotę. 
kontakt ze mną: twitter.com/angelsniall


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz