Otworzyłam oczy i odkrywając z siebie ciepłą kołdrę którą
nagrzałam swoim ciałem spojrzałam na godzinę w telefonie. Była 6:30 a już się
rozbudziłam więc nie było szansy abym poszła ponowie spać. Przetarłam oczy i
wywlekłam się z łóżka. Przeciągnęłam się unosząc do góry ręce. Wyszłam z pokoju
schodząc na dół by zjeść coś na śniadanie. Będąc w kuchni pociągnęłam za uchwyt
lodówki i przewracałam oczami szukając czegoś co lubię. Niestety znalazłam
tylko jogurt naturalny czyli zjem dzisiaj musli. Nie byłam dość zorientowana
gdzie trzymają płatki oraz nie chciałam nikogo obudzić. W oddali słyszałam
ciche skrzypienie kanapy, odwróciłam się i kątem oka zobaczyłam Liama który
jedną ręką podrapał się w tył głowy a drugą zasłonił usta przed ziewnięciem.
- Mam nadzieję, że cię nie obudziłam – zapytałam nadal
poszukując żywności
- Jasne że nie, czemu się tak wcześnie zerwałaś? –
odpowiedział pytaniem
- Zazwyczaj się tak budzę – odparłam
- Może Ci w czymś pomogę? – zapytał opierając się o blat
- Emm.. czy macie może musli? – odparłam uśmiechając się
- W szafce na dole –
odwzajemnił uśmiech wskazując na białą szafkę obok jego nogi
- Dziękuje – powiedziałam
otwierając niewielką szafkę
Wsypałam niedużą ilość płatków oraz
wzięłam jedną wielką łyżkę jogurtu. Odłożyłam niepotrzebne mi rzeczy do
właściwych miejsc i usiadłam na krześle przy wielkim stole. Kiedy już zjadłam
podeszłam do zlewu by umyć naczynia. Wytarłam ręce o ręcznik wiszący przy
ścieku i brnęłam do pokoju ubrać się. Nie wiedziałam znów w co się ubrać gdyż
nie przyszykowałam sobie ciuchów. Szperałam kilka minut w szafie i znalazłam w
głębi szafy odzienie pasujące na dzisiejszą pogodę. Nałożyłam na siebie http://stylistki.pl/outfit-1-435088/
oraz wyprostowałam włosy. Wyszłam z pomieszczenia i poczłapałam do łazienki. W
środku wybrałam z kosmetyczki pastę oraz szczoteczkę do zębów. Opłukałam szczotkę
oraz wycisnęłam resztki pasty. Szorowałam zęby kolistymi ruchami. Wyplułam
pastę z buzi i umyłam twarz. Przeszłam do pokoju wziąć telefon by dać jakiś
znak życia mojej przyjaciółce. Schodząc po schodach weszłam w wiadomości na
moim telefonie i napisałam do Jess. Jeszcze przed napisaniem spojrzałam na
zegarek w telefonie i uświadomiłam sobie iż u niej jest inna godzina. U nas w
Londynie jest 10:35 więc u niej jest na pewno wcześniej.
„ Cześć, mam nadzieję że nie
śpisz” – napisałam
Będąc już na dole rozejrzałam
się dookoła szukając Liama niestety nie znalazłam go. Spoglądałam co chwilę na
telefon ale nie dostałam żadnego smsa. Wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi i
poszłam do sklepu spożywczego. Kupiłam owoce, mleko, jajka i mąkę. Postanowiłam
dziś upiec ciasto bananowe w ramach przyjęcia mnie do domu. Zapłaciłam za
zakupy a wracając włożyłam sobie
słuchawki do uszu. Włączyłam „Miley Cyrus – Someone Else” i szłam dalej. Była
to nie jedna moja ulubiona piosenka Miley. Znajdując się już na osiedlu
natrafiłam na Sophie oraz obejmującą ją Liama. Wyjęłam słuchawki z uszu.
- Hej pamiętasz że mam cię
dzisiaj oprowadzić po mieście? – zapytała uśmiechając się
- Hej! Tak oczywiście ale
później będziesz mi musiała w czymś pomóc – opowiedziałam odwzajemniając
uśmiech
- Jasne z wielką chęcią –
odparła
- To do zobaczenia –
powiedziałam
Sophia nic nie odpowiedziała
tylko pomachała wraz z Liamem. Odstawiłam rzeczy do szafek a w tym czasie włączyłam
w telefonie internet i szukałam przepisu na domowe ciasto bananowe.
Przeszukałam wiele stron internetowych ale jedna była bardziej interesująca od
poprzednich. Zapisałam sobie wszystkie składniki na kartkę a resztę zostawiłam.
Nagle usłyszałam dźwięk smsa dochodzący z tylnej kieszeni spodni.
„Hejka, właśnie wstałam co tam
u ciebie?” – odebrałam smsa od Jessici
„Właśnie wróciłam z zakupów i
dzisiaj piekę ciasto, a u ciebie?”- odpisałam
„Idę się spotkać z dziadkami,
napiszę później.. buziaczki” – napisała
Poszłam na górę, wzięłam do
ręki laptopa i położyłam się na łóżku opierając się o zimną ścianę. Weszłam w
Google i poszukałam pracy w sieci Internetu. Znalazłam pracę w sklepie z
ubraniami albo w salonie kosmetycznym. Nie znałam się zbytnio na pielęgnacji
paznokci więc postanowiłam napisać do szefa ze sklepu odzieżowego. Wysłałam im
wszystkie swoje dane wraz z numerem telefonu. Słyszałam z dołu dzwonek do drzwi
więc odłożyłam laptopa obok siebie i poszłam na dół zobaczyć kto to. Otworzyłam
drzwi a za nimi była Sophia.
- Czekaj tylko wezmę telefon i
wyłączę laptopa – powiedziałam
- Okej czekam na dole – odparła
Pobiegłam szybko na górę łapiąc
za telefon oraz szybko odpinając kabel ładowarki od laptopa. Zeszłam a raczej
zbiegłam ze schodów by dotrzeć do przyjaciółki. Trzasnęłam niechcący drzwiami
wyjściowymi oraz podeszłam bliżej do Sophii. Szłyśmy długo by zdążyć na autobus
i podjechać w dane miejsce. Jechałyśmy na górnej części dwupiętrowego autobusu.
Pogoda nam sprzyjała więc nie musiałyśmy chować się przed deszczem ale ciepło
nie było dlatego miałyśmy na sobie kurtki dżinsowe. Podjechałyśmy pod wielką
budowlę z zegarem od razu po spojrzeniu oczami w niebo wyjęłam telefon z
kieszeni i zrobiłam dwa zdjęcia by wysłać je mamie oraz Jess.
- To jest Big Ben – powiedziała
osłaniając oczy ręką
- Jest niesamowity – odparłam
- To prawda, ale jedźmy dalej –
odpowiedziała wskazując palcem na pobliski przystanek
Podeszłyśmy do przystanku przejeżdżając
palcem po małej szybce. Miałyśmy autobus za dwie minuty, to dobrze że wyrobiłyśmy
się ze zwiedzeniem. Autobus przyjechał ale nie miałyśmy teraz ochoty stać na
piętrze pojazdu gdyż w ułamku sekundy zrobiło się zimniej. Przejechałyśmy przez
most który zwał się Tower Bridge. Gdy wysiadłyśmy wstąpiłyśmy do Starbucksa i
zamówiłyśmy sobie coś na ugaszenie pragnienia. Sophia zamówiła karmelowe frappuchino,
a ja spróbowałam na ciepło karmelowe macchiato. Ruszyłyśmy dalej popijając
swoje napoje.
- Jest to London Eye – dodała
Podeszłyśmy bliżej budowli, zanim
coś powiedziałam Sophia pociągnęłam mnie za rękę i weszłyśmy do szklanej kuli. Widziałyśmy
Londyn od lotu ptaka, jest to wspomnienie nie do opisania. Od razu wyjęłam by
porobić więcej zdjęć i powysyłać rodzinie. Nagle zobaczyłam na ekranie numer
prywatny, nie wiedziałam kto to może być. Odebrałam a za słuchawką był
zachrypnięty głos mężczyzny.
- Halo? – spytałam przykładając
telefon do ucha
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
Rozdział 4 za mną :) Rozdziały będą dodawane w każdą
sobotę.
kontakt ze mną: twitter.com/angelsniall
kontakt ze mną: twitter.com/angelsniall
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz