sobota, 26 lipca 2014

rozdział 5



- Dzień dobry, dostałem od pani zgłoszenie o zatrudnieniu na miejscu pracy przy kasie, czy rozmawiam z panią Spring? – usłyszałam nieznany głos
- Dzień dobry, tak za telefonem – odpowiedziałam przeczesując ręką włosy
- Mogłaby pani przyjść jutro na spotkanie? – odpowiedział mężczyzna
- Dobrze na pewno przyjdę, a o której godzinie?
- O godzinie 16
- Przyjdę, dowidzenia – powiedziałam
- Do zobaczenia – odparł
Gdy już musiałyśmy wychodzić z kuli wyrzuciłam do śmietnika puste opakowanie po macchiato i szturchnęłam Soph. Zdziwiona spytała o co chodzi także wyrzucając swój kubek.
- Jutro mam się udać na rozmowę o nową pracę – ucieszona powiedziałam przyjaciółce
- To świetnie! Gdzie będziesz pracowała? – spytała obejmując mnie
- W jakimś sklepie z ubraniami, niestety nie pamiętam nazwy – powiedziałam uśmiechając się
- Mam nadzieję, że dostanę jakieś rabaty po przyjacielsku – odwzajemniła uśmiech
- No pewnie – zaśmiałam się
Udałyśmy się ponownie na przystanek czekając na podwózkę do domu. Akurat gdy czekałyśmy na autobus zaczęło powoli padać a najgorsze jest to iż oby dwie nie mamy parasolek tylko krótkie dżinsowe kurtki zakrywające żebra. Londyński autobus spóźnił się 3 minuty a to były według nas najdłuższe trzy minuty. Zmokłyśmy do bielizny ale nie przeszkadzało nam to gdyż bawiłyśmy się świetnie. Weszłyśmy do pojazdu który automatycznie zaczął jechać, oby dwie poleciałyśmy na innych pasażerów stojących za nami którzy wyglądali na osoby opanowane oraz pracujące w wielkich budynkach biznesowych. Zaczęłyśmy się cicho chichotać aby nikt nas nie usłyszał ale to było trudne. Wzięłam do ręki telefon i spojrzałam na godzinę, dochodziła 15 więc trzeba było wracać na obiad. Schowałam telefon do kieszeni i obsączyłam włosy z deszczu. Zrobiłam niewielką kałużę wody ale nie zwracałam na to uwagi. Dojechałyśmy do najbliższego przystanku przy naszej okolicy i wysiadłyśmy z pojazdu. Otworzyłyśmy drzwi i stanęłyśmy w przedpokoju zdejmując z siebie przemoczone kurtki oraz buty. Weszłyśmy do salonu i zobaczyłyśmy Zayna, Liama oraz innych chłopaków których nie znam. Stanęłam w progu i od razu zobaczyłam wysokiego bruneta podchodzącego do mnie z otwartymi ramionami. Zobaczyłam jego zielone oczy oraz dołeczek spowodowany uśmiechem.
- Cześć jestem Harry – powiedział chłopak z burzą loków na głowie
- Hej, jestem Vanessa i troszkę mnie przygniatasz – odpowiedziałam starając się złapać powietrze
- Przepraszam, miło cię poznać – powiedział odsuwając się
Spojrzałam na niego z dołu i ujrzałam że jest naprawdę wysoki wyższy ode mnie o głowę. Usiadłam na kanapie a wraz ze mną Sophia i Harry. Ujrzałam kątem oka patrzących się na mnie chłopców. Odwróciłam się do nich z uśmiechem a oni od razu  zmienili kąt patrzenia w telewizor. Wysunęłam rękę do chłopaka siedzącego po mojej lewej.
- Cześć jestem Vanessa – powiedziałam
- Hej jestem Louis – odpowiedział trzymając moją dłoń oraz machając ją od góry do dołu
Potem skupiłam wzrok na blondyna który niezbyt był chętny do zaprzyjaźnienia się ze mną. Posmutniałam ale także wyciągnęłam rękę aby się przywitać.
- Miło mi cię poznać, jestem Vanessa – wyciągnęłam rękę przed jego klatkę piersiową
- Mi ciebie również, Niall jestem – odparł przyciskając moją dłoń do swojej
On ma takie miękkie ręce
Usiłowałam oglądać telewizję ale Harry oraz Zayn postanowili zrobić zapasy, więc reszta chłopców zaczęła im głośno dopingować co nie za bardzo spodobało się tacie Liama. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam jak głowa Zayna jest przygniatana do zimnej podłogi w salonie a Harry leży na nim okrakiem. Zaśmiałam się ale nikt tego nie usłyszał. Podniosłam się z wygodnej sofy i skierowałam się do schodów gdy nagle poczułam dotyk na swojej skórze, od razu poczułam zapach wanilii.
- Mogłabyś dać mi swój numer? Gdybyś na przykład potrzebowała .. pomocy – powiedział nieśmiało blondyn
- Oczywiście – odparłam
Niall podał mi swój telefon a ja wcisnęłam zieloną aplikację z białą słuchawką i weszłam w klawiaturę by wpisać swój numer. Widziałam jak uśmiechnął się do siebie gdy wpisywałam cyfry. Podałam mu telefon i pomachałam wchodząc na 4 schodek. Odmachał mi po czym wrócił do zabawy w zapasy. Otworzyłam szeroko drzwi od pokoju i położyłam się jak rozgwiazda na łóżku. Gdy już prawie zasypiałam usłyszałam domyślny dzwonek smsa w moim telefonie. Uchyliłam lekko oczy aby się rozbudzić, przetarłam oczy i opierając się o prawą rękę zobaczyłam na telefon.
„Hej co tam u ciebie?” – spojrzałam na godzinę a później dopiero na wiadomość
„Nic, właśnie się przebudziłam” – odpisałam przejeżdżając ręką po włosach
„Przepraszam, która u was jest?”
„Gdzieś tak 23”
„No to napisz do mnie rano” – napisała
Nie odpisałam jej tylko zablokowałam telefon i wyszłam z pokoju kierując się do łazienki. Na dole było słychać już tylko telewizor więc to znaczyło że już każdy poszedł spać. Zamknęłam za sobą drzwi i spojrzałam w lustro. Moje włosy były potargane więc przeczesałam je szczotką i związałam w koka. Zmyłam swój makijaż biorąc wacik oraz krem do demakijażu. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic włączając ciepłą wodę która nagrzała moje zimne ciało. Wytarłam się ręcznikiem po wyjściu i wzięłam sobie ubrania do siebie. Odłożyłam je na krzesło, przebrałam się w dużą koszulę oraz majtki i odłożyłam ręcznik na kaloryfer. Stanęłam na łóżku i sięgnęłam po niedawno czytaną książkę. Oparłam się o ścianę otwierając na danej stronie. Czytanie zakłócił mi sms, odłożyłam przedmiot na bok i do ręki złapałam telefon. Na ekranie wyświetlił mi się nieznany numer.
„Cześć to ja Niall”
„Hej, jeszcze nie śpisz?”
„Wolałem napisać do ciebie”

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

CZYTASZ-KOMENTUJESZ  
Rozdział 5 za mną :) Rozdziały będą dodawane w każdą sobotę. 
kontakt ze mną: twitter.com/angelsniall


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz